Wśród tegorocznych premier horrorów łatwo przegapić „Hokum”, zwłaszcza że w Polsce ominął kina i trafił bezpośrednio na rynek streamingowy. Na dodatek film Damiana McCarthy’ego może na pierwszy rzut oka wydawać się powtórką opatrzonych schematów. Oto cyniczny, zmagający się z blokadą twórczą pisarz Ohm Bauman (świetnie obsadzony Adam Scott) przyjeżdża do Irlandii, by rozsypać prochy rodziców, i trafia do obskurnego hotelu na odludziu, gdzie rzekomo uwięziona jest wiedźma, która porywała dzieci. Bauman, który w legendy nie wierzy, będzie musiał skonfrontować swój sceptycyzm z trudną do rozumowego zaakceptowania rzeczywistością. Z filmowych schematów McCarthy układa całość znacznie bardziej interesującą, niż wskazywałaby na to suma składników. Poczucie niepokoju buduje narastającą atmosferą osaczenia, a nie tandetnymi jump scare’ami, niepostrzeżenie przechodzi od bardzo czarnej komedii do egzystencjalnego horroru, a elementy ludowego mitu wykorzystuje jako środek prowadzący do celu. Bo „Hokum” jest tyleż straszną, ile przygnębiającą opowieścią o walce z traumą i obezwładniającym poczuciem winy, lecz także o szansie na odkupienie. Skonfrontowany z prawdziwym złem Bauman ma wreszcie możliwość dokonać rachunku sumienia i być może poradzić sobie z trudną przeszłością.
Hokum, reż. Damian McCarthy, prod. Irlandia, 107 min, Prime Video i inne serwisy VOD