Połączenie opowieści o dojrzewaniu i umieraniu zazwyczaj skutkuje jakimś rodzajem melodramatycznego szantażu („Gwiazd naszych wina”) albo spłyceniem poważnego tematu. „Sunny Dancer” też nie unika wszystkich gatunkowych pułapek, lecz wystarczająco inteligentny scenariusz i fantastyczna rola Belli Ramsey (która potwierdza, że jest jedną z najbardziej wszechstronnych aktorek młodego pokolenia) wynoszą film ponad przeciętny poziom. Siedemnastoletnia Ivy przez długi czas walczyła z białaczką. Choroba jest w remisji, lecz po wielu miesiącach spędzonych w szpitalach dziewczyna wciąż niezbyt dobrze radzi sobie z emocjami, nawiązywaniem kontaktów, relacjami z rówieśnikami.
Sunny Dancer, reż. George Jaques, prod. Wielka Brytania, 106 min, w kinach od 28 sierpnia