Małe miasteczko gdzieś na granicy obu Korei wydaje się gotowe na ewentualną inwazję. Dostępu strzegą pola minowe, plakaty przestrzegają przed działalnością szpiegów, a mieszkańcy gromadzą zapasy broni. Nie takiej jednak inwazji się spodziewali: miejscowość zostaje zrównana z ziemią przez potężne, szybkie i najwyraźniej niemożliwe do zgładzenia potwory, a nierówną walkę prowadzi z nimi para miejscowych policjantów z pomocą przypadkowej zbieraniny desperatów, od kłusowników po wiekowych weteranów. „Witajcie w Hope” to dwuipółgodzinny rollercoaster z nielicznymi przerwami na złapanie oddechu. Na Hong-jin, mistrz kina gatunkowego, nie ogląda się tym razem na logikę zdarzeń, ale bez litości pcha akcję do przodu, mieszając adrenalinę z wybornym, choć ryzykownym humorem.
Witajcie w Hope, reż. Na Hong-jin, prod. Korea Południowa, 157 min, w kinach od 30 października