Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Film

Persepolis

Recenzja filmu: "Persepolis", reż. Vincent Paronnaud, Marjane Satrapi

Intymny, wolny od jakichkolwiek uproszczeń ton.

Opublikowany niedawno we Francji czteroczęściowy autobiograficzny komiks (nazywany tam powieścią graficzną) Iranki Marjane Satrapi „Persepolis” sprzedał się w setkach tysięcy egzemplarzy. Zebrał też entuzjastyczne recenzje, w których porównywano go do słynnego dzieła „Maus” Arta Spiegelmana. A teraz mamy wersję ekranową „Persepolis”, zrealizowaną przez autorkę z pomocą francuskiego animatora Vincenta Paronnaud. Jak na obraz rysunkowy dla dorosłych jest to rewelacja, choć nie w oryginalnej, minimalistycznej, czarno-białej oprawie graficznej upatrywałbym przyczyn sukcesu.

Tym, co najbardziej odróżnia „Persepolis” od sztampowej produkcji, jest intymny, wolny od jakichkolwiek uproszczeń ton. Film jest pamiętnikiem Satrapi, w którym opisała swoje dzieciństwo, dojrzewanie i młodość na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku – w momencie obalania wspieranej przez Zachód dyktatury szacha Rezy Pahlawiego, przejmowania władzy przez fundamentalistów islamskich i wojny irańsko-irackiej. Urodzona w Teheranie bohaterka nie znajduje dla siebie miejsca w rozpolitykowanej rodzinie ani na emigracji w Europie, gdzie dopadają ją kłopoty sercowe i światopoglądowe. Satrapi ma do tego dystans.

Jej film ogląda się doskonale m.in. dlatego, że stwarza możliwość przyjrzenia się wielu sytuacjom i stereotypom z boku, z humorem i ironią, nawet jeśli konsekwencje są dla niej tragiczne. Po zdobyciu Nagrody Jury na festiwalu w Cannes film wymienia się jako mocnego kandydata do oscarowych nominacji. Oczywiście nie tylko w kategorii kreskówek.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną