Film

Środa czwartek rano

Dwoje młodych ludzi i chwila prawdy.

Późny debiut fabularny utalentowanego dokumentalisty, absolwenta Politechniki Warszawskiej i łódzkiej filmówki Grzegorza Packa „Środa czwartek rano” oparty jest na bardzo prostym pomyśle. Dwoje młodych ludzi przeżywa w ciągu jednej nocy chwilę prawdy, która odciśnie piętno na całym ich życiu. On (Paweł Tomaszewski), student, po rozstaniu z bliską osobą szuka dla siebie miejsca. Ona (Joanna Kulig), nieuleczalnie chora nastolatka, ucieka ze szpitala, by przeżyć swoją pierwszą miłość. Wpadają na siebie przypadkowo, włóczą się po Warszawie, okłamują, a potem flirtują zabijając gryzącą samotność i strach.

Nocna eskapada przez miasto przypomina z lekka surrealistyczną wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego. W knajpach siedzą rozśpiewani kombatanci, w parku młodzi natykają się na groby, a nad stolicą unosi się ognista łuna (właśnie mija rocznica 1 sierpnia). Historyczne odniesienie niczemu jednak mądremu nie służy, nie tłumaczy też rozterek młodych.

Od strony formalnej nie sposób filmowi niczego zarzucić. Bogumił Godfrejow popisał się świetnymi zdjęciami, a ofiarna kreacja Joanny Kulig (wyróżniona na festiwalu w Gdyni) zapada mocno w pamięć.

  

Reklama

Czytaj także

Kraj

Brunatne Podhale: Fajne chopaki, ideologiczne i narodowościowe

„Mundury – co tam. Schludnie ubrani. Po Chochołowskiej chodzą? A gdzie mają chodzić? Co do tych Żydów, to raczej niepotrzebnie na nich krzyczą. On osobiście raczej by nie krzyczał. Ale Żydzi są przebiegli, mają pieniądze, rządzą na świecie. Tak było, jest i będzie”.

Przemysław Witkowski
24.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną