Film

Bałkańskie szaleństwa

Tęsknota za światem bez podłości.

Zanim Emir Kusturica zaczął organizować prywatny festiwal filmowy i zanim dał się poznać jako ekscentryczny gitarzysta założonego przez siebie zespołu rockowo-folkowego, był wybitnym reżyserem. Może nawet największym, jakiego wydały Bałkany, czego dowodem „Ojciec w podróży służbowej” i „Czas Cyganów”. Zrealizowane w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku filmy przedstawiają Kusturicę jako wrażliwego kronikarza historii, poetę uczulonego na samotność, a jednocześnie prześmiewcę głupiego losu i ludzkiej zawiści.

Mówią niby o rzeczach różnych. Jeden jest smutnym rozliczeniem z epoką titoizmu, drugi obrazuje klęskę życia na obczyźnie. Oba wyrażają tęsknotę za magicznym porządkiem świata, w którym na podłość nie ma miejsca, a miłość wyznacza miarę i sens postępowania. Będąc idealistą Kusturica nie może się jednak oprzeć ironizowaniu i widzeniu wszystkiego w czarnych barwach, co owocuje znaną wszystkim baśniowo-surrealistyczno-groteskową poetyką szaleństwa.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Koniec miłości?

Świat, jaki znaliśmy, dobiega końca. Coraz mniej potrzebna staje się choćby miłość. Uległa współczesnemu kapitalizmowi, który postawił na wolność obyczajową, a z seksualności uczynił siłę napędową gospodarki.

Edwin Bendyk
14.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną