Film

Tragedia duża i mała

Dla fanów Anga Lee pozycja obowiązkowa.

Spośród amerykańskich filmów Tajwańczyka Anga Lee „Burza lodowa” jest chyba najbardziej pozbawiona azjatyckich naleciałości. Zrealizowana 10 lat temu na podstawie powieści Ricka Moody’ego, opisuje skutki cywilizacyjne rewolucji obyczajowej 1968 r. Jest to wnikliwe studium moralnej degrengolady dwóch przeciętnie zamożnych rodzin z nowojorskich przedmieść. Nastoletnie dzieci naśladują seksualne eksperymenty dorosłych.

A dorośli gubią się w kłamstwach skrywających ich niespełnione marzenia o pełnej wolności, braku zobowiązań i odpowiedzialności. Lee wyjątkowo precyzyjnie oddał smutny nastrój emocjonalnego wypalenia, charakterystyczny dla końca epoki dzieci-kwiatów. Tłem wydarzeń rozgrywających się w przeddzień Święta Dziękczynienia jest dymisja prezydenta Nixona i zakończenie wojny w Wietnamie. Skromna nagroda za scenariusz na festiwalu w Cannes nie oddaje wszystkich zalet tego dramatu, który zapada w pamięć także z powodu wyśmienitych kreacji aktorskich: Kevina Kline'a, Sigourney Weaver i przede wszystkim młodziutkiej Christiny Ricci. Dla fanów Anga Lee pozycja obowiązkowa.

  
 

Reklama

Czytaj także

Historia

ESEJ: Hegel ciągle kąsa

250 lat temu urodził się jeden z najważniejszych filozofów nowożytnych. To na nim swoją teorię dziejów zbudował Marks. To na niego powoływali się komuniści, uzasadniając stosowanie terroru logiką historii. Miłosz nazwał fascynację autorytaryzmem „ukąszeniem heglowskim”. Jaka jest wina Hegla?

Adam Krzemiński
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną