Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Kochanice króla

Mimo kiczowatych scen robi dobre wrażenie.

O burzliwym życiu Henryka VIII i jego sześciu żonach powstało już kilkanaście filmów, a także telewizyjnych seriali, mimo to wciąż stanowi ono fascynujący temat dla kina. W brytyjskim dramacie historycznym Justina Chadwicka „Kochanice króla” w centrum uwagi staje druga z kolei wybranka monarchy Anna Boleyn, poślubiona przez niego w 1533 r. Scenariusz napisany przez Petera Morgana, znawcę tematyki dworskiej (jest autorem m.in. słynnej „Królowej” Frearsa), skupia się raczej na mało znanym wątku rywalizacji o względy króla, angażującej Annę i jej siostrę Marię, niż na drążeniu skomplikowanej osobowości „najpiękniejszego władcy Europy”, zmieniającego się rychło w opasłego potwora o reputacji Sinobrodego.

Henryk romansował z obiema siostrami, z każdą miał dzieci, ale najistotniejsza w filmie jest obserwacja cynicznych intryg wuja Anny i Marii, księcia Norfolk, traktującego te namiętne związki jako wyśmienitą okazję do podniesienia prestiżu swojego rodu i znalezienia się w kręgu ścisłej elity, zapewniającej pieniądze oraz wpływ na losy kraju. Spełniając życzenie swego krewnego, siostry posłusznie szły z królem do łóżka. A że różniły się skrajnie charakterami, inne też miały wobec niego oczekiwania. Obdarzona imperialnymi ambicjami Anna (znakomicie grana przez Natalie Portman) chciała podporządkować go sobie i to ona właśnie, obiecując urodzenie upragnionego potomka i następcę tronu, namówiła Henryka do rozwodu z Katarzyną Aragońską, a w konsekwencji do zerwania z Rzymem i ustanowienia Kościoła anglikańskiego. Natomiast Maria (Scarlett Johansson), czuła i romantyczna kochanka, marzyła tylko o miłości, co w ówczesnych warunkach było czystą naiwnością i skończyło się dla niej wygnaniem.

Oprócz pierwszoligowej obsady film imponuje znajomością ciemnej strony kobiecej natury. Ogląda się go lekko i mimo kiczowatych niekiedy scen robi dobre wrażenie.

  
 

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną