Film

Podróż niesentymentalna

Sfilmować niefilmowalne to duża sztuka.

Sfilmować niefilmowalne to duża sztuka. Podjął się tego Brytyjczyk Michael Winterbottom (m.in. „Cena odwagi”, „Droga do Guantanamo”) z całkiem interesującym skutkiem. Wziął mianowicie na warsztat legendarną, niedokończoną antypowieść z epoki przedromantycznej autorstwa Laurence Sterne’a „Tristram Shandy” i nakręcił jej adaptację, czyniąc narratorem reżysera, zamiast użalającego się nad sobą pisarza. Co było do przewidzenia, film wykracza dalece poza ramy konwencjonalnej opowieści. Wyszła z tego całkiem zgrabna filozofująca przypowiastka oparta na zręcznym żonglowaniu motywem fallicznym.

O przebiegu akcji nie warto mówić, bo tak jak w książce wszystko polega tu na zapętleniach, powrotach do początku egzystencji bohatera i roztrząsaniu jego komicznych nieszczęść wynikających z nieszablonowego poczęcia. Nowatorstwo formalne budzi podziw, ale warto przestrzec ambitnych widzów, by sięgając po ten film mieli pod ręką literacki oryginał.

 

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną