Gry

Z sercem, mospanie

Recenzja gry: „Divinity: Original Sin”

materiały prasowe
Wymarzony powrót do pięknej tradycji złotej ery gier fabularnych.

Ostateczna odpowiedź na rozbrzmiewające od lat lamenty, że „dziś, mospanie, to już się takich gier RPG jak kiedyś nie robi”. „Takich jak kiedyś”, czyli takich jak „Baldur’s Gate” z potomstwem i kuzynostwem: rozbudowanych, wymagających, wciągających po uszy w Wielką Przygodę Decydującą o Losach Świata – pełnego złych magów, ożywionych szkieletów, orków oraz skrzyń z magicznymi mieczami i amuletami. No i jeszcze, mospanie, żeby było czuć, że to gra zrobiona z sercem, przez entuzjastów, a nie znużonych wyrobników batożonych przez ekonomów z Electronic Arts. „Divinity: Original Sin” to wymarzony powrót do pięknej tradycji złotej ery gier fabularnych. Zaczynamy jako para bohaterów – można sterować nimi w dwie osoby, w trybie kooperacji – werbujemy kolejnych śmiałków, kończymy, kładąc się spać o świcie.

 

Divinity: Original Sin, Larian Studios, CD Projekt, Windows

Polityka 34.2014 (2972) z dnia 19.08.2014; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Z sercem, mospanie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną