Recenzja gry: „John Carpenter’s Toxic Commando”
Grając samotnie, otrzymujemy wsparcie od kompanów sterowanych przez komputer, co jest znośne, ale o wiele mniej zabawne.
Grając samotnie, otrzymujemy wsparcie od kompanów sterowanych przez komputer, co jest znośne, ale o wiele mniej zabawne.
28 lat po tragedii w Racoon City dochodzi do serii tajemniczych zgonów ocalałych z epidemii. Czyżby powrót wirusa?
Oczekiwania wobec nowej produkcji studia Pearl Abyss, znanego z popularnej gry sieciowej „Black Desert Online”, były monstrualne.
Smutne doświadczenie, momentami melancholijnie piękne za sprawą artystycznej wizji.
Jako samuraj dysponujemy większą siłą i odpornością, a jako ninja jesteśmy szybcy, zwinni, skuteczniejsi w walce na dystans. Sprawdza się to rewelacyjnie.
Dominuje niegrzeczny, punkowy czarny humor.
Autorskie podsumowanie 2025 r. na rynku gier.
Gra to klasyczny hack’n’slash w anturażu fantastycznym.
W grach z serii „Borderlands” zawsze chodzi o poszukiwanie na planecie Pandora krypty z potężnymi artefaktami technologicznymi ukrytymi dawno temu przez pradawną cywilizację.
Najnowsza z gier Techlandu o przetrwaniu w ruinach świata zdziesiątkowanego wirusem zmieniającym ludzi w przypominające zombie monstra to powrót do przeszłości.
Wartka gra akcji, w której protagonista stawia czoło niezliczonym monstrom.
Opowieść nie przykuwa do ekranu tak, jak pierwsze gry cyklu.
Udana i nowatorska kontynuacja opowieści Hideo Kojimy o kurierze Samie Porterze Bridgesie (znany z serialu „The Walking Dead” Norman Reedus), przemierzającym umierający świat przyszłości.
Jest dobrze, a będzie pewnie jeszcze lepiej.
Powstała gra przeciętna.
Oszałamiający debiut małego studia Sandfall Interactive.
Jako wysłannik imperatora badamy pogłoski o tajemniczej pladze.
Polskie studio The Farm 51 po ciepłym przyjęciu „Chernobylite” (2021 r.) poszło za ciosem, tworząc „Chernobylite 2: Exclusion Zone”, oferuje jednak pod starym szyldem inną rozgrywkę.
Najbardziej widowiskowa gra w cyklu, z narracją wspieraną przez liczne sekwencje parafilmowe.
Sentyment do klasyków sprzed dekad odczuwa wystarczająco wielu nabywców, by wypuszczanie gier bazujących na archaicznych mechanikach, z uproszczoną grafiką, miało sens. „Shadowgate 2” mierzy w ten właśnie rynek.