Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Eurowizja znów zadziwia. Wygrywa Bułgaria, Izrael drugi. Szemplińską docenili jurorzy

Bułgarka Dara, czyli Darina Yotova Bułgarka Dara, czyli Darina Yotova mat. pr.
Bukmacherzy mocno się pomylili. Alicja Szemplińska rosła z występu na występ, ale to nie wystarczyło. Eurowizja kończy 70 lat w kolorowych kostiumach, ale niewesołych nastrojach.

Te wyniki będą budzić kontrowersje – Izrael zajął drugie miejsce, choć to z jego powodu konkurs był w tym roku bojkotowany (szczegóły w dalszej części tekstu). Noam Bettan z utworem „Michelle” zebrał w sumie 343 punktów i długo był liderem zestawienia. Tego buczenia nie dało się w telewizji wyciszyć. Ciekawostka: polscy jurorzy przyznali Izraelowi maksymalną liczbę punktów (12).

Bułgaria otrzymała ich 516 i zdeklasowała rywali. Paradoks sytuacji polegał na tym, że choć „Bangaranga” jest pozbawiona większych walorów – muzycznych, wokalnych – to pewnie wielu widzów trzymało kciuki, żeby jednak objęła prowadzenie. Sama Dara wydawała się zdziwiona swoim sukcesem. „Bangaranga”, jak tłumaczyła, oznacza, że „wszystko będzie dobrze” i wszystko jest możliwe. Na przykład zwycięstwo w Eurowizji, zresztą pierwsze w historii dla Bułgarii.

Eurowizja 2026: wynikiBBCEurowizja 2026: wyniki

Alicja Szemplińska: jurorzy byli za

Bukmacherzy stawiali w tym roku przede wszystkim na Finów: skrzypaczkę Lindę Lampenius (w ramach wyjątku wykonała swoją partię na żywo) i wokalistę Pete’a Parkkonena. W dalszej kolejności wymieniali greckiego rapera Akylasa (imprezowy, antykapitalistyczny utwór „Ferto”) i Duńczyka Sørena Torpegaarda Lunda („Før Vi Går Hjem”). Ostatecznie Finowie byli szóści, Duńczyk siódmy, Grek dziesiąty.

Poza tym znalazły się w konkursie standardowe elementy: było trochę wariacji na temat metalu („Kraj mene” grupy Lavina) i rocka (Jonas Lovv i jego „Ya Ya Ya”), kilka wcieleń Céline Dion (Leléka z Ukrainy, a już zwłaszcza Delta Goodrem z Australii), trochę staroświeckiego, miałkiego popu (Niemka Sarah Engels, Brytyjczycy z Look Mum No Computer), nieco estetyki etno (chorwacki band Lelek), do tego oczywiście sporo – jak to ujął Artur Orzech – klasycznego „umc, umc” (np. zwycięska Bułgarka). No i męskiego falsetu (świetny Daniel Žižka z Czech), który w ubiegłym roku zapewnił zwycięstwo austriackiemu twórcy posługującemu się pseudonimem JJ. Dlatego tegoroczna impreza odbyła się w Wiedniu.

Alicja Szemplińska rosła z występu na występ, podobnie rosły jej zasięgi na TikToku. Zajęła ostatecznie dobre 12. miejsce. Posypały się wysokie noty od jurorów z 35 krajów – po tej fazie głosowania Polka była siódma, komplet punktów otrzymała od ekspertów z Austrii, Belgii, Niemczech i Mołdawii, z którą polska reprezentacja mocno się w sieci zaprzyjaźniła. Niestety widzowie tego entuzjazmu nie podzielili – dorzucili od siebie ledwie 17 punktów.

Szemplińska miała reprezentować Polskę już w 2020 r., ale konkurs został odwołany z powodu pandemii. 24-latka w 2019 r. wygrała program „Voice of Poland”, tak się rozpoczęła jej krajowa kariera. O uznanie europejskiej publiczności zawalczyła balladą „Pray”. „Bezpieczny, soulowy utwór z wołaniem do modlitwy w tytule i wołaniem o wolność w anglojęzycznym tekście. Nasza Alicja może się kojarzyć z inną, Alicią Keys” – pisał Bartek Chaciński, który w niedzielny poranek podsumuje finał na polityka.pl, a cały konkurs w kolejnym numerze „Polityki”.

Alicja Szemplińskamat. pr.Alicja Szemplińska

Eurowizja w cieniu skandali

To pewnego rodzaju tradycja, że Eurowizję przyćmiewają towarzyszące jej kontrowersje. Dobrze, jeśli dotyczą muzyki. Ale muzyka w nieprzewidywalnych czasach schodzi na dalszy plan. Jak zauważył w sobotę brytyjski „Guardian”: konkurs dzwonów i cekinów wyewoluował w wojnę geopolityczną.

Kilka krajów zbojkotowało tegoroczną edycję ze względu na dopuszczenie Izraela do rywalizacji. Kraj popełnia zbrodnie wojenne – w Gazie, Libanie. Mimo to, inaczej niż Rosja, od trzech lat przystępuje do konkursu, i to z niezłym efektem – rok temu dzięki głosom widzów też zajął drugie miejsce. Te podwójne standardy zrażają nawet wiernych widzów. Dziś to szczególnie wymowne – w sobotę Palestyńczycy obchodzili 78. rocznicę Nakby. Wiedeń spodziewał się protestów: propalestyńskich (szacował liczbę uczestników na 3 tys.) i proizraelskich (tu mówi się o setce). W relacji telewizyjnej nie było o tym oczywiście wzmianki.

„Potężną społeczność fanów, jaka przez lata wytworzyła się wokół konkursu, łączy nie tylko muzyka, ale promowane przez Eurowizję wartości, na czele z tolerancją i otwartością na inność. To poglądy bliższe lewej stronie politycznych podziałów, po której znajdują się też kwestie związane z prawami człowieka i wyraźnym sprzeciwem wobec działań Izraela w Gazie – pisze Michał Klimko na polityka.pl. – Nie dziwi więc, że udział Izraela to temat, który organizatorzy starają się przemilczeć, przykrywając go choćby deklaracjami wsparcia dla społeczności LGBT+”. Co nie zmienia faktu, że bilety na finał rozeszły się w 14 minut. W hali było 10 tys. miejsc.

Eurowizja skończyła 70 lat.mat. pr.Eurowizja skończyła 70 lat.

Wspólnota Eurowizji

Węższe grono krajów uczestniczących w konkursie nieco go zubożyło. Z Eurowizji wypisały się Hiszpania, Holandia, Islandia, Irlandia (rekordzistka na liście eurowizyjnych zwycięzców) i Słowenia. Do gry wróciły co prawda Bułgaria, Mołdawia i Rumunia, ale bilans się nie wyrównał, a Europejska Unia Nadawców ani się od tego nie wzbogaci, ani nie wybieli.

Zmieniły się też zasady głosowania – rok temu każdy widz mógł oddać maksymalnie 20 głosów na swojego faworyta (lub faworytów), w tym roku już tylko 10. To również z powodu Izraela, który wsparł rok temu swoją reprezentantkę Yuval Raphael całą marketingową machiną. W kampanię włączył się nawet premier Beniamin Netanjahu.

To wszystko kładzie się cieniem na konkursie, który celebruje swoje 70-lecie w austriackiej stolicy. Zeszłoroczną edycję w Bazylei obejrzało 166 mln ludzi na świecie – udało się pobić frekwencyjny rekord. Ale Eurowizja ma kłopoty z finansowaniem przez publicznych nadawców, a z powodu bojkotu nie wszędzie jest w tym roku pokazywana. Hiszpanie oglądali w tym czasie własny program muzyczny, Irlandczycy animowaną komedię familijną, Słoweńcy – dokumenty o Palestynie. Holandia z Islandią oglądały Eurowizję, ale pewnie się nie cieszyły. Idea wspólnoty gdzieś się w tym wszystkim rozmyła.

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Gen. Dan Caine ma najtrudniejsze zadanie na świecie. Kim jest naczelny doradca wojskowy Trumpa?

Generał Dan Caine musi przekładać strumień świadomości prezydenta USA na precyzyjne działania zbrojne.

Marek Świerczyński
15.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną