Egzamin z polskiego dla ósmoklasistów dzieli dzieci. Takiej segregacji nie ma nigdzie indziej
Egzamin ósmoklasisty nie jest sztuką dla sztuki. Jego wyniki zadecydują, do jakiej szkoły średniej zostaną przyjęci absolwenci podstawówek. Liczy się każdy przedmiot: język polski, matematyka i język obcy. Liczy się też każde zadanie, nawet najmniej punktowane. Uczniowie, którzy planują kontynuować naukę w klasach humanistycznych, starają się jak najlepiej rozwiązać zadania matematyczne. Osoby o umysłach ścisłych próbują napisać dobre wypracowanie i poprawnie odpowiedzieć na pytania dotyczące lektur. Języka obcego nikt nie lekceważy.
Czytaj także: Egzamin ósmoklasisty 2025. Wymagania tylko rosną, a inne zmiany są jak rodem z kabaretu
Rosną podziały
Sami uczniowie nazywają ten egzamin „poziomującym”. Bardzo różnicuje absolwentów podstawówek: dzieli dzieci na dobre, średnie i słabe. Dzisiejszy arkusz z języka polskiego pokazał, że robi to doskonale. Reakcje zdających były bardzo zróżnicowane. Jedni nazywali polecenia bardzo trudnymi, inni przeciętnie trudnymi, a jeszcze inni nadzwyczajnie łatwymi. Tak właśnie ma być. Należy się spodziewać, że nie zawiedzie też arkusz z matematyki i języka obcego. Wszystkie trzy egzaminy spełniają zapotrzebowanie społeczne, aby dobre dzieci uczyły się razem z dobrymi, średnie ze średnimi, a słabe wspólnie ze słabymi.
Egzamin ósmoklasisty sprzyja podziałom społecznym. Choć eksperci alarmują, że społeczeństwo jest silniejsze, gdy zdolni potrafią współpracować z mniej zdolnymi, wybitni z przeciętnymi, rodzice nie słuchają głosu ekspertów. Mają bowiem dość tej współpracy. Chcą, aby dziecko trafiło wreszcie do środowiska sobie podobnych ludzi.