Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Nie żyje Stanisława Celińska. Była uwielbianą aktorką i odważnym człowiekiem

Nie żyje Stanisława Celińska. Miała 79 lat Nie żyje Stanisława Celińska. Miała 79 lat Tadeusz Wypych/Reporter / East News
Wybitna i kochana aktorka teatralna, filmowa i estradowa miała 79 lat. Grała i u Barei, i u Warlikowskiego. A jej wykonanie utworu „Uśmiechnij się! Jutro będzie lepiej!” bawi i przeraża dziś tak samo jak dekady temu.

Widzowie telewizyjni uwielbiają ją m.in. za pamiętną rolę Agnieszki Niechcic w „Nocach i dniach” w reż. Jerzego Antczaka, ale także za Zosię w „Pannach z Wilka” w reż. Andrzeja Wajdy czy ciepłą nauczycielkę w serialu „Alternatywy 4” Stanisława Barei. Teatromani mają przed oczami jej wybitne kreacje w spektaklach Krzysztofa Warlikowskiego, które wymagały od niej innego spojrzenia nie tylko na aktorstwo, ale także na swoje ciało. A jej wykonanie utworu „Uśmiechnij się! Jutro będzie lepiej!” bawi i przeraża dziś tak samo jak dekady temu, gdy zaśpiewała go po raz pierwszy.

Rodzinne tradycje

Stanisława Celińska urodziła się w 1947 r. w zniszczonej przez wojnę Warszawie, w rodzinie o tradycjach muzycznych. Muzyka i teatr będą się przeplatać przez całe jej życie. W 1969 r. skończyła warszawską PWST, dostała angaż w prestiżowym Teatrze Współczesnym (będzie z nim związana w latach 1969–74, 1981–83 i 2006–11) i w tym samym roku piosenką „Ptakom podobni” wygrała opolskie „Debiuty”. Koncertowała z recitalami i nagrywała płyty przez większość życia. Wielkim sukcesem była m.in. jej płyta „Nowa Warszawa”, nagrana z Bartłomiejem Wąsikiem i Royal String Quartet. Bestsellerem była „Atramentowa…”, a „Malinowa” została nagrodzona Fryderykiem w kategorii muzyki poetyckiej.

Poza krótkim epizodem poznańskim ze stolicą była związana całe swoje zawodowe i prywatne życie. Wystąpiła m.in. w spektaklach Erwina Axera, Jerzego Kreczmara, Helmuta Kajzara, Zygmunta Hübnera, Kazimierza Kutza czy w „La Bohème” w reż. Jerzego Grzegorzewskiego. Ale najwybitniejsze kreacje stworzyła jako dojrzała kobieta, po pięćdziesiątce, w spektaklach Krzysztofa Warlikowskiego. Wcielała się w role matek w jego teatrze, tworząc poruszające duety z grającym syna Jackiem Poniedziałkiem. Od mającego premierę w 1999 r. „Hamleta”, gdzie jako Gertruda tuliła nagiego Hamleta. Dekadę później, w „Końcu”, role się odwracały: grany przez Poniedziałka syn rozbierał Celińską – matkę do snu. A po drodze była choćby wspaniale komiczna, zrzędząca, narzekająca, rozczarowana synem matka w „Krumie”.

Aktorska odwaga

I najmocniejsza rola Stanisławy Celińskiej – kobieta z peep-show w „Oczyszczonych” Warlikowskiego z 2001 r. – tańczyła w peniuarze, ogrywając swoje półnagie, wymykające się scenicznym kanonom ciało, z zapisaną w nim historią życia i pragnieniem bliskości. Widownia zamierała, chłonąc ten akt aktorskiej odwagi. Na temat tej roli powstały eseje i monografie, pojawiały się porównania do „aktu całkowitego” rodem z teatru Jerzego Grotowskiego. A gdy zmęczyły ją podróże z teatrem Warlikowskiego i zmęczył ten typ ról, i gdy zapragnęła zmiany – wracała do bardziej klasycznych ról w Teatrze Współczesnym. I do ukochanej muzyki.

W filmie zadebiutowała w 1970 r. w „Krajobrazie po bitwie" Andrzeja Wajdy. A potem były niezliczone role w kinie, w telewizji i w Teatrze Telewizji. Miała talent tragiczny i komiczny, z równą siłą grała postacie pierwszego i trzeciego planu. Nie stroniła od żadnego gatunku, widzowie codziennych seriali do ubiegłego roku oglądali ją w „Barwach szczęścia”.

Była ciepłym i odważnym człowiekiem. Przez lata w wywiadach z brutalną szczerością opowiadała o swoim alkoholizmie i o Bogu, bo w modlitwie widziała siłę, która wyciągnęła ją z nałogu. Towarzyszyła widzom przez ponad pół wieku.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Łatwogang rozbił bank. Diss na raka i cud w kawalerce. Jaki będzie ciąg dalszy akcji?

Łatwogang zaatakował raka klinicznego, ale postanowił też walczyć z tym społecznym: z obojętnością.

Katarzyna Kaczorowska
06.05.2026
Reklama