Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Gry

Wabik z zombie

Recenzja gry: „John Carpenter’s Toxic Commando”

„John Carpenter’s Toxic Commando” „John Carpenter’s Toxic Commando” materiały prasowe
Grając samotnie, otrzymujemy wsparcie od kompanów sterowanych przez komputer, co jest znośne, ale o wiele mniej zabawne.

Umieszczenie w nazwie gry wabika w postaci znanego nazwiska wróży zwykle okrojenie budżetu o słoną kwotę wykupu licencji od rzeczonej sławy albo rozpaczliwy manewr producenta, który dostrzegł szansę na rynkowy sukces nieudanego produktu. W przypadku „John Carpenter’s Toxic Commando” można uwierzyć, że tytułowy reżyser takich klasyków kina grozy jak „Mgła”, „Halloween” i „Coś”, co najmniej współkomponował muzykę do gry, bo taki ma zwyczaj w przypadku filmów.

John Carpenter’s Toxic Commando, Saber Interactive, Focus Entertainment, Plaion, Windows, PlayStation 5, Xbox Series X/S

Polityka 15.2026 (3559) z dnia 07.04.2026; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Wabik z zombie"
Reklama