Recenzja gry: „Wasteland 2”

Po apokalipsie
Duchowy spadkobierca pierwszych „Falloutów”.
materiały prasowe

Od czasów „Fallout” (1997 r.) zniszczony nuklearną pożogą świat, zamieszkany przez zdegenerowane niedobitki ludzkości, mutantów i roboty, to jedne z ulubionych (nie)realiów gier RPG. O „Wasteland 2” mówi się jako o duchowym spadkobiercy pierwszych „Falloutów”, i nie bez racji. A przecież wcześniej był pierwszy „Wasteland” (1988 r.), zapomniany już trochę prekursor gier w postapokaliptycznej konwencji. Wszystkie te tytuły łączy osoba ich głównego twórcy Briana Fargo. Tu jest, no cóż, jak zawsze. Szansa zmontowania drużyny, walka w turach, tysiące zadań do wykonania, mnóstwo opcji rozwoju postaci, tajemnic do odkrycia, ironii, aluzji, gorzkiego humoru. Ale też, niestety, dość niedociągnięć i błędów, by zniechęcić nowicjuszy. Jest za to świetny polski przekład. Kreatywny i dowcipny, choć bywa obsceniczny.

 

Wasteland 2, inXile Entertainment, www.GOG.com, Cenega, Windows, Linux, OS X min

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną