Recenzja gry: „Destiny”

Samotni umrą z nudów
Samotny wilk prędzej niż od kul umrze tutaj z nudów.
materiały prasowe

Jeśli wierzyć wydawcy, inwestycja w „Destiny” wyniosła aż pół miliarda dolarów. Grę stworzyło studio Bungie, autorzy megaprzeboju SF „Halo”, który pozwolił konsoli Microsoftu Xbox nawiązać walkę z PlayStation. To dziedzictwo widać. Ludzkość znów walczy o przetrwanie z kosmicznymi agresorami i znów zabawa polega głównie na strzelaniu. Nowością jest postawienie akcentu na współpracę z innymi graczami. I tylko wtedy, gdy mamy drużynę, „Destiny” rozwija skrzydła – samotny wilk prędzej niż od kul umrze tutaj z nudów. Atutem bywa scenografia – monumentalne rdzewiejące konstrukcje dawnego rosyjskiego kosmodromu robią wrażenie. Ale w konwencji SF „Star Wars: The Old Republic” cykl „Borderlands” oferują więcej atrakcji oraz ciekawszą opowieść.

 

Destiny, Bungie, LEM, Xbox One, X360, PS3, PS4

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną