Gry

Ogrom uproszczeń

Recenzja gry: „Dragon Age: Inkwizycja”

materiały prasowe
Gra uwodzi ogromem świata i liczbą oczekujących w nim przygód, ale rozczarowuje brakiem rzeczywistych wyzwań i licznymi uproszczeniami.

Postrzegany jako najgroźniejszy rywal „Wiedźmina 3” (za sprawą opóźnienia polskiego tytułu do konfrontacji nie doszło) trzeci już „Dragon Age” w oczach wielu okazał się najlepszą grą minionego roku, ale nie podzielamy entuzjazmu. Owszem, „DA: Inkwizycja” jest summa summarum udaną, wręcz efektowną produkcją rozrywkową, lecz w gatunku RPG to dreptanie w miejscu, jeśli nie krok wstecz. Scenarzyści studia BioWare znów katują ten sam motyw o konieczności zbawienia świata przed inwazją potworów z innego wymiaru, i znów stworzyli nieznośnie szablonowego, nieprzekonującego bohatera, którego można kreować albo na ociekającego patosem koturnowego lunatyka, albo na – równie irytującego – aroganckiego cwaniaka. Gra uwodzi ogromem świata i liczbą oczekujących w nim przygód, ale rozczarowuje brakiem rzeczywistych wyzwań i licznymi uproszczeniami.

Dragon Age: Inkwizycja, BioWare, EA, Windows, Xbox One, X360, PS3, PS4

Polityka 9.2015 (2998) z dnia 24.02.2015; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Ogrom uproszczeń"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Kobiety na froncie

Rozmowa ze Swiatłaną Aleksijewicz, autorką bestsellera „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, o żołnierkach Armii Czerwonej

Paweł Sulik
15.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną