Recenzja gry: „Dragon Age: Inkwizycja”

Ogrom uproszczeń
Gra uwodzi ogromem świata i liczbą oczekujących w nim przygód, ale rozczarowuje brakiem rzeczywistych wyzwań i licznymi uproszczeniami.
materiały prasowe

Postrzegany jako najgroźniejszy rywal „Wiedźmina 3” (za sprawą opóźnienia polskiego tytułu do konfrontacji nie doszło) trzeci już „Dragon Age” w oczach wielu okazał się najlepszą grą minionego roku, ale nie podzielamy entuzjazmu. Owszem, „DA: Inkwizycja” jest summa summarum udaną, wręcz efektowną produkcją rozrywkową, lecz w gatunku RPG to dreptanie w miejscu, jeśli nie krok wstecz. Scenarzyści studia BioWare znów katują ten sam motyw o konieczności zbawienia świata przed inwazją potworów z innego wymiaru, i znów stworzyli nieznośnie szablonowego, nieprzekonującego bohatera, którego można kreować albo na ociekającego patosem koturnowego lunatyka, albo na – równie irytującego – aroganckiego cwaniaka. Gra uwodzi ogromem świata i liczbą oczekujących w nim przygód, ale rozczarowuje brakiem rzeczywistych wyzwań i licznymi uproszczeniami.

Dragon Age: Inkwizycja, BioWare, EA, Windows, Xbox One, X360, PS3, PS4

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną