Recenzja gry: „Kholat”

Dreszcze i znużenie
To produkcja kameralna, ale z dużymi ambicjami.
materiały prasowe

Zimą 1959 r. dziewięcioro rosyjskich studentów wyruszyło z ekspedycją w góry Ural. Ich ciała znaleziono w różnych miejscach, niektóre z dziwnymi obrażeniami. Wiemy, że w panice opuszczali namiot, rozcinając go od środka. Gra bielskobialskiego studia IMGN.pro jest mroczną fantazją na temat tego, co mogło się wtedy wydarzyć. To produkcja kameralna, ale z dużymi ambicjami. Narratorem w wersji angielskojęzycznej jest Sean Bean (Ned Stark z „Gry o tron”), w polskiej Andrzej Chyra, nastrój buduje śpiew Mary Elizabeth McGlynn („Silent Hill”). Celem gry jest rekonstrukcja dramatu na podstawie znajdowanych notatek i towarzyszących im wizji. Niestety, dreszcze niepokoju i ciekawość czasami ustępują znużeniu i rezygnacji, gdy po raz kolejny brniemy tą samą ścieżką przez las, nie mogąc znaleźć przejścia, i jest to główna słabość gry. Warto jednak powlec się dalej.

Kholat, IMGN.pro, Windows

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną