Recenzja gry: „Mad Max”

Na pełnym gazie
Rzetelny produkt, ale bez błysku.
materiały prasowe

Jak na grę z założenia żerującą na popularności filmu, „Mad Max” to całkiem udany produkt. Protagonistą jest Max, ale daleko mu do postaci kreowanej przez Toma Hardy’ego. Fabuła gry – ledwie zaznaczona – nie nawiązuje do kinowego blockbustera George’a Millera „Mad Max: Na drodze gniewu”. Z kolei przedstawiony świat – pojazdy, pustynia, jej mieszkańcy – już tak. To świat jest głównym bohaterem. Piaszczyste dno wyschniętego morza z rdzewiejącymi wrakami statków i masywami skalnymi wygląda malowniczo, przyjemnie jest po prostu jechać nim na pełnym gazie, z azymutem na horyzont. Dostajemy typowe atrakcje gier z otwartym światem – rzetelny produkt, ale bez błysku.

Mad Max, Avalanche Studios, Cenega, PC, PS4, Xbox One

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną