Gry

Na ulicach i serwerach

Recenzja gry: „Watch Dogs 2”

Screen z gry „Watch Dogs 2” Screen z gry „Watch Dogs 2” materiały prasowe
Miasto i zróżnicowane hakerskie zabawy to główne atuty gry, niestety opowieść, dialogi i protagoniści zwyczajnie żenują.

Hakerzy wydają się dziś nie mniej groźni niż niegdyś dywizje pancerne. Nowy arcywróg wymaga jednak nowego superbohatera, i taką właśnie baśń próbuje opowiedzieć kontynuacja średnio udanej gry Ubisoftu z 2014 r. Bohater „Watch Dogs 2”, wybitnie uzdolniony młody haker, walczy z Opresyjnym Systemem za pomocą kodu i elektronicznych gadżetów – na ulicach i serwerach San Francisco. Komputerowi metaturyści uprawiający włóczęgę po wirtualnych światach będą w siódmym niebie, wirtualna metropolia imponuje rozmachem i wykonaniem. Miasto i zróżnicowane hakerskie zabawy to główne atuty gry, niestety opowieść, dialogi i protagoniści zwyczajnie żenują. Wysilony, w założeniu zapewne „młodzieżowy” dowcip, ciężką ręką krojone szablony postaci, rażący patos, nieudolne przymilanie się do wyimaginowanego statystycznego nastolatka i bolesny deficyt finezji zniechęcają do brnięcia przez mielizny fabuły. O wiele milej jest wziąć azymut na Haight-Ashbury w San Francisco i, zgodnie z dobrą tradycją tej kolebki obyczajowej rebelii, robić niespiesznie to, co się chce.

Watch Dogs 2, Ubisoft Montreal, Windows, PlayStation 4, Xbox One

Polityka 9.2017 (3100) z dnia 28.02.2017; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Na ulicach i serwerach"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Koniec miłości?

Świat, jaki znaliśmy, dobiega końca. Coraz mniej potrzebna staje się choćby miłość. Uległa współczesnemu kapitalizmowi, który postawił na wolność obyczajową, a z seksualności uczynił siłę napędową gospodarki.

Edwin Bendyk
14.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną