Gry

Szybcy i naiwni

Recenzja gry: „Call of Duty: WWII”

materiały prasowe
Szybka, dynamiczna, solidna warsztatowo, bardzo widowiskowa, ale niewiele poza tym.

Po „Szeregowcu Ryanie” wiele gier mierzyło się z desantem na plaży Omaha, próbując oddać grozę tej rzezi i pogodzić szacunek dla ofiar z emocjami rozgrywki. W rozpoczynającym się od tego epizodu „Call of Duty: WWII” poprzeczka zawisła nisko. Piekło aliantów masakrowanych na potężnie ufortyfikowanej plaży Normandii odfajkowujemy w parę minut, by przejść do głównej, jak się okazuje, pozycji w menu, czyli tyleż masowej, co rutynowej – ukłony dla Rambo! – eksterminacji hitlerowców w broniących wybrzeża bunkrach. Nawet „Medal of Honor: Allied Assault” sprzed ponad półtorej dekady rozegrał to lepiej. Nie takiego poziomu dramaturgii mielibyśmy dziś prawo oczekiwać od obrazu o drugiej wojnie światowej. „Call of Duty” pozostało przede wszystkim naiwną grą akcji – szybką, dynamiczną, solidną warsztatowo, bardzo widowiskową, ale niewiele poza tym.

Call of Duty: WWII, Sledgehammer Games, Activision, Windows, PlayStation 4, Xbox One

Polityka 48.2017 (3138) z dnia 28.11.2017; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Szybcy i naiwni"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną