Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Gry

Prawdziwe średniowiecze

Recenzja gry: „Kingdom Come: Deliverance”

materiały prasowe
Warto przymknąć oko na techniczne niedociągnięcia i czasem zbyt pospieszne fastrygi, bo gra z nawiązką to rekompensuje.

Istnieje mnóstwo gier fabularnych osadzonych w światach stylizowanych na baśniowe średniowiecze, w których rycerze na koniach są równie powszechni jak wiedźmy, magowie i smoki. „Kingdom Come: Deliverance” to również opowieść rycerska, ale bez baśniowych dodatków. Daniel Vávra – główny projektant m.in. pamiętnej „Mafii” (2002 r.) – postawił na możliwie jak największy realizm. Jest wiek XV, czas wojennej zawieruchy, która da synowi kowala szansę na karierę, ale droga do sukcesów nie będzie łatwa. „Kingdom Come: Deliverance” to gra stworzona przez utalentowanych pasjonatów, szalenie ambitna, ale z mocno jak na taki rozmach ograniczonym budżetem – i to widać. Warto jednak przymknąć oko na techniczne niedociągnięcia i czasem zbyt pospieszne fastrygi, bo gra z nawiązką to rekompensuje.

Kingdom Come: Deliverance, Warhorse Studios, CDP, Windows, PlayStation 4, Xbox One

Polityka 14.2018 (3155) z dnia 03.04.2018; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Prawdziwe średniowiecze"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną