Recenzja gry: „God of War”

Kratos i syn
Syn Sparty, pogromca olimpijskich bogów Kratos powrócił po latach – niby znajomy, a jednak nie ten sam.
materiały prasowe

To nadal wojownik, walka jest warunkiem przeżycia, ale nowy „God of War” nie polega już na nieustannej rzezi. Na szczęście, bo dziś nawet od widowiskowych gier akcji wymaga się czegoś więcej. Kratos przemierza tym razem mroźne, malownicze krainy Północy, rewiry nordyckich bogów. Towarzyszy mu syn Atreus, wspierający ojca łukiem, odczytujący dlań runy, zwracający uwagę na to, co szkoda byłoby przeoczyć. Ukryte komnaty i skrzynie z łupami, skrytki, czających się za plecami wrogów. Zagadek tu więcej niż w „Tomb Raiderach”, przeciwnicy zawieszają poprzeczkę wysoko jak w „Dark Souls”, niełatwa relacja ojca z synem przywodzi na myśl „The Last of Us”.

God of War, Santa Monica Studio, Sony, PlayStation 4

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną