Gry

Te sarnie oczy

Recenzja gry: „Ni no Kuni II: Revenant Kingdom”

materiały prasowe
Nikt poza Japończykami nie potrafi tworzyć takich gier – uroczo baśniowych, niemal landrynkowo słodkich, a mimo to zdolnych przemycić coś więcej, jak choćby gorzkie lekcje o śmierci i przemijaniu.

„Ni no Kuni II: Revenant Kingdom”, podobnie jak ciepło przyjęta pierwsza gra w cyklu z 2013 r., zawdzięcza styl graficzny słynnemu studiu Ghibli, znanemu z cenionych anime. Ta konwencja sprawdza się wzorcowo, mamy wrażenie uczestnictwa w interaktywnym animowanym filmie. Rzecz dzieje się w magicznym świecie równoległym do naszego, gdzie trafia, no cóż, prezydent USA, automatycznie przyjmując klasyczny dla anime wygląd cherubina o wielkich sarnich oczach. I ratuje z opałów chłopca – króla, na którego życie zły spiskowiec o mysim pyszczku przyszykował zamach. Banał? Hola, to gra z Japonii, nie wierzmy pozorom!

Ni no Kuni II: Revenant Kingdom, Level-5, Bandai Namco Ent., Sony, PlayStation 4, Windows

Polityka 25.2018 (3165) z dnia 19.06.2018; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Te sarnie oczy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Dramat zwierząt w przygranicznej strefie

Nikt naprawdę nie wie, ile zwierząt ginie na granicy polsko-białoruskiej. Ani też jak będą się rozmnażać, gdy ich ścieżki godowe zostaną przecięte murem. Ani na jakich zasadach strzelać będą w tym rejonie myśliwi, którzy już się szykują „na granicę”.

Agnieszka Sowa
25.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną