Gry

Pigułka szczęścia

Recenzja gry: „We Happy Few”

materiały prasowe
Oczekiwania były wielkie, „We Happy Few” zapowiadała się na ciekawy głos krytyki społecznej.

Rok 1964, Anglia w orwellowskiej odnodze historii. Bohater, przykładny cenzor, czyści w archiwum prasowym historię z artykułów niepożądanych. Historia generalnie jest passé, podobnie jak refleksje, a nade wszystko myśli ponure. Obowiązuje powszechna szczęśliwość, w czym pomaga regularne łykanie obowiązkowej pigułki. Gdy bohater zrezygnuje z codziennej dawki, odkryje, że świat naprawdę wygląda inaczej (za Lemem, patrz „Kongres futurologiczny”). Jako outsider, musi wciąż wiać i się kryć. Idea zacna, ale trochę zabrakło finezji w rozwinięciu, a proza walki o przetrwanie bywa nużąca. Co zaskakuje, największym atutem okazał się retrofuturystyczny wystrój w konwencji pastiszu. Poczta pneumatyczna, przedziwne, ni to nowoczesne, a jednak archaiczne mechanizmy – miło popatrzeć.

We Happy Few, Compulsion Games, GOG.com, Windows

Polityka 37.2018 (3177) z dnia 11.09.2018; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Pigułka szczęścia"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną