Recenzja gry: „11-11. Memories Retold”

Ofiary wojny
Wzruszające epitafium dla ofiar I wojny światowej, z narracją opartą na listach pisanych przez dwóch żołnierzy z przypadku.
materiały prasowe

Według obłędnej logiki wojny – „wrogów”. Harry (Elijah Wood), młody fotograf z Toronto, zaciąga się do armii, by zaimponować dziewczynie. Kurt (Sebastian Koch), budujący sterowce dla wojska – by odnaleźć zaginionego w walkach syna. Ich losy śledzimy równolegle. „11-11. Memories Retold” mógłby napisać Erich Maria Remarque, duch pisarza jest wszechobecny. Gdy tylko staje się jasne, że protagoniści muszą się spotkać, sprzed oczu nie chce zniknąć pamiętna konfrontacja w leju po bombie z „Na Zachodzie bez zmian”, gdzie dwaj „wrogowie” padają ofiarami wojennego szaleństwa, by w końcu odnaleźć człowieczeństwo. Nastrój pomaga budować obraz przypominający – niczym „Twój Vincent” – dzieła impresjonistów złożone w animację poklatkową.

11-11. Memories Retold, DigixArts Studio, Cenega, Windows, PlayStation 4, Xbox One

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną