Gry

W mackach szaleństwa

Recenzja gry: „The Sinking City”

materiały prasowe
Nikt nie potrafi tak zręcznie oddać w grze grozy mrocznych zaułków ludzkiego umysłu jak Japończycy i Słowianie.

Na cudnie ohydną mackowatość Wielkiego Przedwiecznego Cthulhu! Toż to kolejna gra inspirowana mrocznymi światami wylęgłymi w szalonym umyśle H.P. Lovecrafta! Jeżeli, o nieszczęsny Czytelniku tych słów, masz jeszcze w sobie resztki odwagi, wpadnij w tę otchłań. Warto. Rzecz dzieje się w odciętym od świata powodzią ponurym miasteczku, do którego przybył, gnany wizjami potężnej istoty w głębinach, narastającym obłędem i czyjąś obietnicą, że tu właśnie z macek szaleństwa owego się wyzwoli, niejaki Charles Reed, detektyw. Jako że grę stworzyło ukraińskie studio Frogwares, znane ze zgrabnej serii „Sherlock Holmes”, Reed w roli prowadzącego śledztwo wypada godnie. Nikt nie potrafi tak zręcznie oddać w grze grozy mrocznych zaułków ludzkiego umysłu jak Japończycy i Słowianie.

The Sinking City, Frogwares, CDP, Windows, PlayStation 4, Xbox One

Polityka 28.2019 (3218) z dnia 09.07.2019; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "W mackach szaleństwa"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną