Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Gry

Gwiezdne atrakcje

Recenzja gry: „Starfield”

materiały prasowe
Jest XXIV w. Ludzkość, po opuszczeniu umierającej Ziemi, rozproszyła się po kosmicznych koloniach. Członkowie elitarnej organizacji odkrywców zwanej Konstelacją – w tym gracz – przemierzają Drogę Mleczną, szukając cechujących się niezwykłymi właściwościami artefaktów obcej cywilizacji.

Jest XXIV w. Ludzkość, po opuszczeniu umierającej Ziemi, rozproszyła się po kosmicznych koloniach. Członkowie elitarnej organizacji odkrywców zwanej Konstelacją – w tym gracz – przemierzają Drogę Mleczną, szukając cechujących się niezwykłymi właściwościami artefaktów obcej cywilizacji. Wszystko wskazuje na to, że są to pasujące do siebie części urządzenia o nieznanym przeznaczeniu. „Starfield” to pierwsza od niemal trzech dekad całkowicie nowa gra autorstwa Bethesdy, niebędąca kontynuacją przygody w już zdefiniowanym świecie. A mimo to była oczekiwana przez miłośników twórczości tego studia jako „Skyrim” w kosmosie. Owszem, podobieństw do „Skyrima”, jak i wcześniejszej gry z cyklu „The Elder Scrolls” – „Morrowind” – jest sporo. Czeka na nas wielki świat, który możemy przemierzać stosunkowo swobodnie. Nawet gdybyśmy zignorowali główny wątek fabularny, atrakcji nie brakuje. Czeka na nas na Drodze Mlecznej kilkaset układów gwiezdnych z ponad tysiącem planet, nie licząc ich księżyców i innych obiektów w kosmicznej próżni, które można odwiedzić.

Starfield, Bethesda Game Studios, Bethesda Softworks, Windows, Xbox Series X/S

Polityka 38.2023 (3431) z dnia 12.09.2023; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Gwiezdne atrakcje"
Reklama