Książki

Trzech panów o książce (nie licząc VAT)

Recenzja książki: Jean-Claude Carrière, Umberto Eco, "Nie myśl, że książki znikną"

W.A.B. / materiały prasowe
Czy słowo drukowane czeka zagłada?

Czy upowszechnienie się Internetu oraz czytników elektronicznych sprawi, że książki trafią do muzeum historii, podobnie jak fotografia cyfrowa w ciągu zaledwie dekady wyparła tradycyjną – celuloidową? O tym rozmawia dwóch pisarzy, filozofów oraz znawców kultury: Umberto Eco i Jean-Claude Carrière, a wywiad spisuje literaturoznawca Jean-Philippe de Tonnac. Paradoksalnie, odpowiedź na te dramatyczne pytania pada już w tytule „Nie myśl, że książki znikną” oraz na pierwszych kartach, bo rozmówcy są pewni, że upowszechniony dzięki Gutenbergowi wynalazek jest przedmiotem uniwersalnym, który – podobnie jak koło – zostanie z ludzkością po wsze czasy. Ta intelektualna prowokacja służy im jedynie jako pretekst do snucia refleksji o stanie współczesnej kultury.

Oczywiście zawsze miło się przysłuchiwać, gdy dwóch wielkich erudytów rozmawia o książkach. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że rozmowa Eco i Carrière ma wszelkie cechy akademickiej dyskusji – meandruje, zagłębiając się w nieistotne, czasem wręcz nużące czytelnika szczegóły, to znów prześlizguje się zaledwie po tematach intrygujących, o których pogłębienie aż się prosi. Nie da się też nie zauważyć, że Eco znów powtarza swe ulubione tezy, a nawet opowiadane wcześniej anegdoty.

Zarówno Eco, jak i Carrière, znani są jako kolekcjonerzy książek, zapadają więc w pamięć głównie te fragmenty, w których opowiadają o swych polowaniach na bezcenne okazy. To właśnie bibliofilom – podobnie jak miłośnikom książek o książkach w stylu Anne Fadiman – ten wywiad rzeka sprawi najwięcej czytelniczej frajdy.

Jean-Claude Carrière, Umberto Eco, Nie myśl, że książki znikną, tłum. Jan Kortas, W.A.B. 2010, s. 268

Polityka 40.2010 (2776) z dnia 02.10.2010; Kultura; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Trzech panów o książce (nie licząc VAT)"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną