Książki

Zauroczeni śmiercią

Recenzja książki: Tomasz Piątek, "Wąż w kaplicy"

materiały prasowe
Piątek prezentuje własną wersję polskiej historiozofii.

Nowa powieść Tomasza Piątka ma formę zapisu swoistej spowiedzi Andreasa Issli, tak samo jak ona poświęconej analizowaniu fenomenu polskości i polskiej historii. Kim jest narrator, a zarazem główny bohater książki? Urodził się z matki Włoszki i ojca Szwajcara, dorastał w Krakowie na początku XX w., a wreszcie po II wojnie światowej trafił do Argentyny. Takie ustawienie narratora, który jest właściwie człowiekiem znikąd, pozwoliło autorowi na uzyskanie zbawiennego dystansu w rozważaniach nad arcypolskimi problemami. Czemu Issli zainteresował się taką tematyką?

W Krakowie zaprzyjaźnił się z Jankiem, chłopakiem z polskiej katolicko-patriotycznej rodziny. Po wybuchu I wojny Janek wstępuje do Legionów i ginie bezsensowną, acz uznaną za bohaterską śmiercią. Dla Andreasa jest to spory wstrząs. Stara się zrozumieć, dlaczego w ogóle w Polakach obecny jest pęd do samozniszczenia, każący wytracać młodych ludzi w kolejnych niepodległościowych zrywach. Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania staje się obsesją bohatera. Szuka ich u najsławniejszych psychologów, a wreszcie wiąże się z nazistami.

W „Wężu w kaplicy” Piątek prezentuje własną wersję polskiej historiozofii, przy tym jednak głównie mnoży wątpliwości, w ten sposób zachęcając czytelników do dyskusji. Choćby na taki temat: czy Polacy mają stawiać na życie czy na śmierć, czy celebrowanie pamięci o tragicznie zmarłych ważniejsze jest od zabiegania o dobrą teraźniejszość. A przy tym wszystkim powieść Piątka nie jest wcale fabularyzowanym traktatem, ale napisaną z pomysłem powieścią.

Tomasz Piątek, Wąż w kaplicy, W.A.B., Warszawa 2010, s. 208

Polityka 40.2010 (2776) z dnia 02.10.2010; Kultura; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Zauroczeni śmiercią"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną