Książki

Efekt motyla

Recenzja książki: Stephen King, "Dallas ’63"

materiały prasowe
Fantazja na temat wydarzeń w Dallas w 1963 r. nie jest thrillerem politycznym, ale przede wszystkim powieścią obyczajową.

Nazwiska Kinga nie powinno się już kojarzyć tylko z horrorem. Jego poprzednia monumentalna powieść „Pod kopułą” była przede wszystkim obrazem amerykańskiej prowincji i portretem psychologicznym ludzi w sytuacji ekstremalnej, a najnowsza powieść „Dallas ’63” jest fantazją na temat ingerencji w historię. Bohater, nauczyciel Jake Epping, wraca do przeszłości, by zapobiec zamachowi na prezydenta Kennedy’ego – liczy, że w ten sposób zdoła też zapobiec wojnie w Wietnamie. Nie tylko to chce zmienić. Postanawia zapobiec kilku innym zbrodniom z przeszłości. Staje się kimś w rodzaju anioła stróża, który ratuje bezbronnych, tyle że skutki jego działań nie są takie, jak przewidywał. Najmniejsza zmiana w przeszłości działa jak „efekt motyla”, może spowodować katastrofę. Trudno nawet sobie wyobrazić następstwa ocalenia prezydenta.

Kingowska fantazja na temat wydarzeń w Dallas w 1963 r. nie jest thrillerem politycznym, ale przede wszystkim powieścią obyczajową o Ameryce przełomu lat 50. i 60. Pieczołowicie odtwarza codzienność, smaki (piwo korzenne smakuje o niebo lepiej niż w 2011 r.), zapachy, język i muzykę. Jednak nie jest to podróż sentymentalna, chociaż bohaterowi podoba się ten świat bez komputerów i bez konserwantów. Teksas jest siedliskiem nienawiści i ksenofobii, w innych stanach Żyd nie jest obywatelem pierwszej kategorii, pruderia obyczajowa powoduje, że plotka może zniszczyć dobre imię kobiety. Bohater w przeszłości musi ciągle wybierać między większym a mniejszym złem, między ratowaniem świata a wspieraniem bliskich, przede wszystkim swojej ukochanej. Świat przeszłości jest niesłychanie pociągający i dla bohatera, i dla czytelnika.

Stephen King, Dallas ’63, przeł. Tomasz Wilusz, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011, s. 858

Polityka 47.2011 (2834) z dnia 16.11.2011; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Efekt motyla"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną