Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Pozory mylą

Recenzja książki: Inga Iwasiów, "Na krótko"

materiały prasowe
To historia głównie o kobietach, wprowadzająca w świat kobiecej wrażliwości i problemów.

Na pozór nowa powieść Ingi Iwasiów jest antyutopią prezentującą ponurą wizję nieodległej przyszłości. Biurokracja szaleje, uniwersytety upadły, Unia Europejska właściwie też, edukacja została ograniczona do internetowych kursów, a kulturę wysoką zamknięto w muzeach dotowanych jedynie z łaski. To opowieść, która dzieje się wszędzie i nigdzie, może gdzieś w Europie, w niewymienionych z nazwy miastach i państwach. Bo przecież w zglobalizowanym świecie wszystko może się dziać wszędzie. Ale z drugiej strony, bohaterowie powieści są niezwykle przywiązani do miejsc, w których żyją. Zakotwicza ich tam chociażby pamięć, mimo że mają z nią – dosłownie i w przenośni – problemy (jak na przykład cierpiąca na postępującą amnezję Sylwia).

To historia głównie o kobietach, wprowadzająca w świat kobiecej wrażliwości i problemów – nie przez przypadek jednym z miejsc akcji jest salon fryzjerski należący do Ruty. Ale Iwasiów z równą wrażliwością i przenikliwością nakreśliła w „Na krótko” również postaci mężczyzn. Nowa książka szczecińskiej autorki jest opowieścią o klęsce, o kobietach po przejściach i mężczyznach z przeszłością, w której każdy z bohaterów w mniejszym lub większym stopniu jest pokiereszowany przez los, niespełniony, uwikłany w związki przynoszące więcej żalu niż spełnienia. Mimo wszystko jest jednak w nich siła trwania, która pozwala im pokonywać kolejne życiowe zakręty.

Iwasiów pisze tak jak obecnie mało kto: komplikując składnię, bawiąc się neologizmami, semantycznymi niuansami. Ale lektura „Na krótko” sprawia naprawdę wiele przyjemności.

Inga Iwasiów, Na krótko, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2012, s. 367

Polityka 28.2012 (2866) z dnia 11.07.2012; Afisz. Premiery; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Pozory mylą"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną