Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Zdrajczyni, dziwka, szeptucha

Recenzja książki: Ignacy Karpowicz, „Sońka”

materiały prasowe
Autorowi udaje się wzbudzić niepokój, zmusić czytelnika i do wzruszenia, i do nieufności. A to nietypowa mieszanka.

Jak opowiadać dzisiaj o przemilczanych momentach historii i o tragicznych losach tak, żeby nie popaść w kicz albo fałszywy patos? Najnowsza nowela Ignacego Karpowicza stawia to właśnie pytanie. Pewnego dnia przypadkiem do wsi Słuczanka na Podlasiu (rodzinnej wsi Karpowicza) trafia modny reżyser teatralny z Warszawy. Spotyka staruszkę Sońkę, która opowiada mu swoje życie. On zaś przenosi jej opowieść na scenę, obudowując ją efektownymi elementami, takimi jak zdjęcia z egzekucji Żydów. Tymczasem mocna jest sama historia życia Sońki, która w 1941 r. pokochała szaleńczo esesmana. Sońki życie zaczęło się, kiedy go poznała, a skończyło rok później, kiedy straciła bliskich. Żyła potem samotnie w tej wsi jako zdrajczyni, dziwka, szeptucha, wiedźma. Portret Sońki jest bardzo piękny, Karpowicz, jak wiemy, potrafi tworzyć chyba najlepsze we współczesnej prozie postaci kobiet. Słuchamy Sońki, jak mówi w swoim języku, po białorusku, „po naszemu”. I kiedy Sońka opowiada o miłości i o śmierci, Karpowicz zdobywa się na tony, których nie było u niego dotychczas. Pojawia się rodzaj liryzmu, który chwyta za gardło, nie będąc kiczem. Ale zaraz potem Karpowicz uruchamia całą machinę ironicznych uników, buduje dystans. Wprowadza anioły, mówiące koty i psy, a przede wszystkim recenzuje sam tę opowieść (czyli spektakl) jako wzruszającą szmirę, którą miażdżą krytycy, a publiczność na niej płacze.

Karpowicz mówi nam tyle – nie da się dziś tak po prostu opowiadać takich historii, wszystko jest dyskursem, który można dowolnie kształtować. Narrator odsłania więc przed czytelnikiem całą machinę przekształcania cierpienia i śmierci we wzruszenie. I to może być drażniące, bo czytelnik nie wie miejscami, czy kadysz pojawia się, bo żydowskość jest trendy, czy jest koniecznym i jedynym możliwym pojednaniem (uczestniczą w nim ofiary i oprawcy). Jednak udaje się Karpowiczowi wzbudzić niepokój, zmusić czytelnika i do wzruszenia, i do nieufności. A to nietypowa mieszanka.

 

Ignacy Karpowicz, Sońka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, s. 201

Polityka 20.2014 (2958) z dnia 13.05.2014; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Zdrajczyni, dziwka, szeptucha"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Łomot, wrzaski i deskorolkowcy. Czasem pijani. Hałas może zrujnować życie

Hałas z plenerowych obiektów sportowych może zrujnować życie ludzi mieszkających obok. Sprawom sądowym, kończącym się likwidacją boiska czy skateparku, mogłaby zapobiec wcześniejsza analiza akustyczna planowanych inwestycji.

Agnieszka Kantaruk
23.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną