Nick Hornby doskonale wie, jak zrobić bestseller. Tym razem wyszło mu trochę gorzej niż zazwyczaj, bo „Funny Girl” mniej więcej od połowy traci tempo, ale nawet jeśli jest to powieść przeciętna jak na Nicka Hornby’ego, to wielu autorów nigdy się do jego poziomu nie zbliży. Twórca „Wierności w stereo” pozostaje bowiem jednym z najbardziej inteligentnych i dowcipnych autorów literatury obyczajowej na świecie, a niejako przy okazji udaje mu się poruszyć kilka ciekawych tematów, jak choćby powolny zmierzch patriarchatu w swingującym Londynie czy złota era telewizyjnej rozrywki. Barbara Parker w 1964 r. zostaje miss Blackpool, jednakże jedyne, o czym marzy, to wyjazd z rodzinnego miasta. Jej matka, skarlała Anna Karenina, porzuciła rodzinę, a mieszkająca z ojcem Barbara nie chce skończyć jako żona właściciela sklepów z dywanami, któremu będzie rodziła kolejne dzieci. Jest piękna, przypomina gwiazdę pop Sabrinę, z którą zresztą wszyscy ją porównują. Jest też inteligentna, co okazuje się raczej wadą niż zaletą. To nie jest świat gotowy na kobiety, które wiedzą, czego chcą. A przynajmniej tak mogłoby się wydawać, bo Barbara – już jako Sophie Straw – trafia do BBC i udaje jej się pójść w ślady swej idolki z młodości Lucille Ball – staje się wielką gwiazdą sitcomu.
Hornby w świecie telewizji odnajduje się tak samo dobrze jak w świecie piłki nożnej (wyśmienita „Futbolowa gorączka”), muzyki (świetna „Wierność w stereo”) czy późnego dorastania (znana choćby z ekranizacji z Hugh Grantem powieść „Był sobie chłopiec”). Tutaj fabuła dąży do zbyt szybkiego rozwiązania, ale i tak Hornby’ego czyta się od początku do końca z niekłamaną przyjemnością.
Nick Hornby, Funny Girl, przekł. Magdalena Kozieł, Albatros, Warszawa 2016, s. 416