Książki

Rumuńska inicjacja

Recenzja książki: Mircea Cărtărescu, „Nostalgia”

materiały prasowe
Autor nie stawia wyraźnej granicy między rzeczywistością a światem marzeń i snów.

Po gorzko-ironicznej powieści „Travesti” i zbiorze opowiadań „Dlaczego kochamy kobiety” dostajemy wczesne opowiadania Mircei Cărtărescu, jednego z ważniejszych współczesnych rumuńskich pisarzy. Bohaterowie to artyści, twórcy codzienności, bo dla Cărtărescu sztuka rodzi się na chodniku, w zgiełku zwyczajności. Mamy więc nastoletniego pisarza, który wypiera się ciała na rzecz głębokiej duchowości, i dziewczynkę, która latem porzuca w niewinnych zabawach znaną nam czasoprzestrzeń. Raz starzeje się w ekspresowym tempie, innym razem unosi nad miastem. I choć są to młodzi bohaterowie, to wszyscy oni z tytułową nostalgią zerkają za ramię w poszukiwaniu czegoś, co utracili, albo czego nigdy nie mieli. Ich poszukiwania sprowadzają na bukareszteńską społeczność różne niezrozumiałe anomalie. Cărtărescu nie stawia wyraźnej granicy między rzeczywistością a światem marzeń i snów. Swoją prozą podważa ten podział, sugerując, że racjonalizm jest jedynie próbą uporządkowania świata, którego i tak nie zrozumiemy. Niewinność bohaterów pozwala im, za sprawą niewytresowanego oka, patrzeć wszędzie tam, gdzie dorośli nie patrzą. Ale też onieśmiela samego Cărtărescu: „Wielki pisarz jest tylko pisarzem. Różnica polega na niuansie, nie jest radykalna. To jak z trochę słodszą kawą”. W tej plątaninie wątków, narracji i zdarzeń Cărtărescu chwyta się tej różnicy. A nam pomaga ją uchwycić znakomity przekład.

Mircea Cărtărescu, Nostalgia, przeł. Joanna Kornaś-Warwas i Ireneusz Kania, Książkowe Klimaty, Wrocław 2016, s. 492

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 3.2017 (3094) z dnia 17.01.2017; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Rumuńska inicjacja"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną