Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Życie jest silniejsze

Recenzja książki: Weronika Gogola, „Po trochu”

materiały prasowe
Autorka stworzyła balladę zbójnicką o życiu i śmierci, połączonych ze sobą w zapasach, w których jednak to życie jest silniejsze.

U Gogolów było tak, że mężczyźni umierali wcześniej. Niewielka opowieść debiutancka Weroniki Gogoli podzielona jest na 12 rozdziałów – tyle, co godzin czuwania przy zmarłych. Bo jest to opowieść o śmierci i dorastaniu, i jednocześnie zapis wsi jako osobnego kosmosu. I to jest opowieść przygodowa, dziewczyńska. Bohaterka posiada różne moce – jak to dorastające dziewczynki. Tylko w przeciwieństwie do wielu innych dziewczynek wie o tym i nie boi się niczego, bo świat, w którym żyje, jest oswojony. Podobnie jak śmierć, w której uczestniczyło się od najmłodszych lat.

Opowieść Gogoli ma urok i siłę. Udało się przekroczyć opowieść rodzinną, tak jak Wioletcie Grzegorzewskiej w „Gugułach”. Gogola idzie jednak własną drogą, przede wszystkim za sprawą języka – połączenia bezpretensjonalności, dosadności i humoru. Tak jak w opowieści (którą trudno czytać bez wzruszenia) o śmierci taty.

„Przychodzi wujek ksiądz. Odprawiają wszystkie rytuały. W pośpiechu wrzucamy do trumny zegarek, dłuta, Senekę. Tata lubił czytać Senekę na kiblu. Trumnę zabijają gwoździami. Ostateczny koniec. Dźwięk ostatecznego końca. Trumnę wynoszą z domu przez okno. Dobrze, że tata wymienił okna. Przez stare by ta trumna nie przeszła”. Gogola stworzyła właściwie balladę zbójnicką o życiu i śmierci, połączonych ze sobą w zapasach, w których jednak to życie jest silniejsze.

Weronika Gogola, Po trochu, Książkowe Klimaty, Wrocław 2017, s. 180

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 27.2017 (3117) z dnia 04.07.2017; Afisz. Premiery; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Życie jest silniejsze"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za jakie grzechy? O co proboszcz procesuje się z parafianami

Ki diabeł?! – pomyślała pani sołtyska, gdy dostała wezwanie na komisariat. Wnet się jednak okazało, że żaden diabeł, tylko ksiądz postanowił ścigać parafian na drodze prawnej.

Zbigniew Borek
04.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną