Książki

Ściszony głos

Recenzja książki: Jakub Małecki, „Nikt nie idzie”

materiały prasowe
Śmierć i zniknięcie jest wystarczającym nadnaturalnym efektem – po którym zostajemy czasem z głupawymi ostatnimi słowami, jakie wypowiedziało się do zmarłego, z całym niedomkniętym życiem.

Ciekawa jest droga pisarska Małeckiego, który konsekwentnie odchodzi od elementów fantastycznych („Dygot”) i w kolejnych książkach w coraz większym stopniu staje się pisarzem realistycznym, a wręcz obserwatorem intymności dwojga ludzi. Ta droga polega też na pewnego rodzaju pisarskim samoograniczaniu, żeby ściszonym głosem opowiadać o ludzkim smutku, samotności i śmierci. W poprzedniej „Rdzy” było nieco za dużo czułostkowości, ale już w nowej powieści Małeckiemu udało się uniknąć rozmaitych pułapek, i ta opowieść jest już bardzo przekonująca. W centrum mamy niepełnosprawnego Klemensa i jego mamę Marzenę, ojciec pilot zginął w wypadku. Ich historia splata się z losami Olgi i Igora. 

Jakub Małecki, Nikt nie idzie, Wydawnictwo SQN, Warszawa 2018, s. 272

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama