Książki

Rodzinne puzzle

Recenzja książki: Maciej Zaremba Bielawski, „Dom z dwiema wieżami”

mat. pr.
To intymna, pozbawiona patosu spowiedź o uniwersalnej wymowie. Bolesna i oczyszczająca.

Najnowsza książka cenionego reportera Macieja Zaremby Bielawskiego zaczyna się jak najzwyklejsza opowieść autobiograficzna. Są więc wspomnienia z dzieciństwa, pierwsze miłości, wspólne zdjęcie ze Stonesami. Wszystko opisane doskonałym stylem. Coś tu jednak uwiera i nie daje spokoju. Może efekt obcości wprowadzany przez autora, który, pisząc o sobie, używa dystansującego nazewnictwa („chłopiec, którym byłem”)? Pod koniec 1968 r. Zaremba usłyszy od matki: „Wyjeżdżamy. Jestem Żydówką”. Jako siedemnastolatek, zmuszony do porzucenia ojczyzny i rozstania z ojcem, nie wie jeszcze, że dopiero pół wieku później uda mu się ułożyć skomplikowaną układankę, jaką jest jego rodzinna historia. Z czytanych po latach listów i wspomnień Zaremba tworzy opowieść nieprawdopodobną, której fragmenty zdają się kompletnie do siebie nie pasować – podobnie jak nie pasowali do siebie Oskar i Lila, gdy w 1946 r. postanowili żyć razem. Opowieść o wojennych dziejach swoich rodziców autor snuje symultanicznie. To świetny sposób, by pokazać, jak odmienne mogły być losy dwójki ludzi, ukrywającej się Żydówki i jeńca więzionego przez kilka lat w oflagu, jednym z najbezpieczniejszych schronień. Jest jeszcze przyczynek do historii antysemityzmu, jest fragment poświęcony denuncjacjom, do których dochodziło już w Polsce Ludowej. Zaremba w genialny sposób łączy opowieść o okrutnych kaprysach Historii z prywatną relacją z historii rodzinnej. To intymna, pozbawiona patosu spowiedź o uniwersalnej wymowie. Bolesna i oczyszczająca.

Maciej Zaremba Bielawski, Dom z dwiema wieżami, przeł. Mariusz Kalinowski, Karakter, Kraków 2018, s. 320

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 49.2018 (3189) z dnia 04.12.2018; Afisz. Premiery; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Rodzinne puzzle"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną