Książki

Sandacz na Bułhakowie

Recenzja książki: Władimir Sorokin, „Manaraga”

materiały prasowe
Sorokin snuje anegdoty wokół twórczości Tołstoja czy Bułhakowa, ale całości brakuje wizji i siły, która by sprawiła, że ta opowieść stałaby się czymś więcej niż zbiorem literackich anegdot.

Nowa powieść Sorokina, autora bardzo dobrego „Dnia Oprycznika” i „Cukrowego Kremla” znowu przenosi nas w przyszłość, do 2037 r. Tym razem ta groteskowa wizja jest przede wszystkim literackim żartem i opowieścią o literaturze rosyjskiej. Oto bowiem w tych czasach już nie drukuje się książek, można je znaleźć tylko w muzeach, za to kwitnie nielegalny proceder – book’n’grill dla bogaczy, czyli przygotowywanie potraw na palonych książkach, i to tylko na pierwodrukach: jesiotr na Dostojewskim, krewetki na Czechowie czy gołąbki na Achmatowej. „Czytanie” oznacza „palenie” (jak w starych dowcipach, w których „czytanie” znaczyło picie alkoholu). Bohater, kucharz, krąży po świecie, przygotowując „czytania” dla bogaczy, sam nie tylko spala, ale i czyta – zna klasykę rosyjską. Przy okazji Sorokin kpi ze współczesnej literatury rosyjskiej, która nawet dobrze by się nie paliła, bo jest tak hologramowa. Tradycyjnej sztuce palenia zagraża nowa technologia, która niewiele ma wspólnego ze sztuką. Ten koncept book’n’grilla ma dużo odniesień: książki Sorokina były przecież palone przez młodzieżową proputinowską organizację w 2002 r. A świat, który opisuje, podobnie jak w poprzednich jego książkach przypomina „nowe średniowiecze” – estetyczne wysublimowanie bogatych łączy się z prymitywnym okrucieństwem. Jednak cały ten koncept book’n’grilla szybko się wyczerpuje i zaczyna nużyć. Sorokin snuje anegdoty wokół twórczości Tołstoja czy Bułhakowa, ale całości brakuje wizji i siły, która by sprawiła, że ta opowieść stałaby się czymś więcej niż zbiorem literackich anegdot.

Władimir Sorokin, Manaraga, przeł. Agnieszka Lubomira Piotrowska, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2018, s. 248

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną