Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Ameryka na ponuro

Stany Zjednoczone nieustannie są magnesem dla tysięcy imigrantów. Coś jednak stało się w ostatnich latach z amerykańskim mitem, skoro ekonomiści z lewa i prawa alarmują: gospodarka się rozwija, ale zwykli Amerykanie nic z tego nie mają!

Rośnie liczba pozbawionych ubezpieczenia zdrowotnego, maleją realne dochody klasy średniej. Nie ma bezrobocia, ale kwitnie zjawisko poor jobs – miejsce wysokopłatnych etatów w przemyśle zajmują posady w usługach i handlu, gdzie wynagrodzenie jest tak niskie, że nie sposób przeżyć.

Barbara Ehrenreich, amerykańska dziennikarka, autorka cieszących się popularnością książek, postanowiła nie ograniczać się do analizy ekonomicznej statystyki. Zdjęła eleganckie buty na szpilkach i ruszyła w kraj, żeby spróbować przeżyć tak jak dziesiątki milionów jej współobywateli z pracy w „dynamicznie rozwijającym się sektorze handlu i usług”. Pracuje w firmie sprzątającej mieszkania, pracuje w supermarkecie, w knajpie. Z tego, co zarobi, próbuje opłacić mieszkanie i wyżywienie. Zebrane w ten sposób doświadczenia opisuje w książce „Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć”.

Autorka z przykrością odkrywa, że pieniędzy nie starcza na podstawowe potrzeby. Nie starcza też sił, by pracować na dwa etaty. A przecież autorka jest sama, nie ma na utrzymaniu rodziny, nie choruje. Nędzne zarobki to tylko część problemu, jeszcze bardziej gnębi pogarda, jaką żywią zamożniejsi dla ciężko pracującej biedoty. Ehrenreich ma to szczęście, że w każdej chwili może zrezygnować z poniżającej pracy. „Za grosze” to porywająca, choć ponura relacja z odkrywania prawdziwej pracującej Ameryki.

Barbara Ehrenreich, Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć, przeł. Barbara Gadomska, W.A.B., Warszawa 2006 r., s. 280
 
 

 
 

Polityka 37.2006 (2571) z dnia 16.09.2006; Kultura; s. 66
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną