Książki

Przełamać ciszę

Recenzja książki: Maria Reimann, „Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkice o doświadczeniu niepełnosprawności”

materiały prasowe
Autoetnografia uprawiana przez Reimann pozwala uchwycić proces dochodzenia do samoakceptacji.

„Niepełnosprawność (…) jest kwestią nie tylko osobistą, ale i społeczną” – przywołuje słowa jednej ze swoich rozmówczyń Maria Reimann. Świeżo wydane szkice antropolożki kultury są jednak podwójnie osobiste: swoimi historiami dzielą się kobiety z zespołem Turnera i sama autorka. Ale to nie znaczy, że Reimann wierzy we wspólnotę doświadczeń. Świadoma niemożliwości stworzenia spójnej narracji o doświadczeniu życia z chorobą przewlekłą lub niepełnosprawnością, tworzy zbiór, wobec którego trudno zareagować inaczej niż z pokorą. „Nie przywitam się z państwem na ulicy” mapuje doświadczenie niepełnosprawności, zarysowuje, jak różna może być dyskryminacja ze względu na nieprzystawanie do normy, wreszcie sygnalizuje zagrożenia „ciasnej miłości” ze strony rodziców, która, zamiast pomagać, często na zawsze uzależnia od bliskich osoby z niepełnosprawnościami. Autorka dużo też pisze o kobiecej normatywności: za sztywnej i wykluczającej. Jej bohaterki przyznają, że w życiu z zespołem Turnera jednym z powodów stygmatyzacji jest brak dzieci, bo przecież „»normalna kobieta« to kobieta-matka”. Maria Reimann napisała tę książkę również dla siebie: „Niepełnosprawność jest tożsamością, przed którą próbowałam na różne sposoby uciec, bo wydawała mi się nieatrakcyjna. Czasem przerażająca, czasem ośmieszająca”. Podczas pisania to się zmieniło. Autoetnografia uprawiana przez Reimann pozwala uchwycić proces dochodzenia do samoakceptacji. Ale i dla czytelników płynie z tego ważna nauka.

Maria Reimann, Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkice o doświadczeniu niepełnosprawności, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, s. 168

Polityka 39.2019 (3229) z dnia 24.09.2019; Afisz. Premiery; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Przełamać ciszę"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Bo zupa była za droga. Domowa przemoc majątkowa

Kto ma pieniądze, ten ma władzę. W polskich domach pieniądze mają z reguły mężczyźni. I wykorzystują to. Tak rodzi się przemoc ekonomiczna.

Adam Grzeszak, Magdalena Kicińska
11.05.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną