Książki

Ku otrzeźwieniu serc

Recenzja książki: Marcin Kołodziejczyk, „Wartało”

materiały prasowe
W ciągu trzech dekad pracy reporterskiej Marcin Kołodziejczyk przejrzał na wylot współczesną Polskę, a przy okazji poznał dzisiejszą polszczyznę, zwłaszcza tę „prowincjonalną”.

W ciągu trzech dekad pracy reporterskiej Marcin Kołodziejczyk przejrzał na wylot współczesną Polskę, a przy okazji poznał dzisiejszą polszczyznę, zwłaszcza tę „prowincjonalną”. Z czasem jednak prawdziwe historie przestały mu wystarczać i zapragnął zmierzyć się z fikcją. Powieściowy debiut, „Prymityw”, znalazł się w finałowej siódemce nagrody Nike. Nowa powieść Kołodziejczyka – „Wartało” – udanie równoważy szaleństwo językowe i zajmującą historię. Historię do bólu ironiczną, a przy tym absolutnie przerażającą (to wszak „pierwszy w Polsce dreszczowiec psychologiczno-polityczny dziejący się w kieszonkowym środowisku”). Tytułowe Wartało to miasteczko gdzieś na wschodzie. Odcięte od świata i upadłe – brud, smród i ubóstwo tudzież ruja i porubstwo. Ale miejscowa klika ma się dobrze – ręka rękę myje, podejrzane interesy kwitną, układ się zacieśnia.

Marcin Kołodziejczyk, Wartało, Wielka Litera, Warszawa 2020, s. 384

Polityka 17.2020 (3258) z dnia 21.04.2020; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Ku otrzeźwieniu serc"

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020