Książki

Historia, kobiety i dekoracje

Recenzja książki: Dominika Buczak, „Dziewczyny z placu”

materiały prasowe
PRL jest siermiężny i szary, choć czy żyjąc w nim, naprawdę odczuwało się nieustanną szarość?

Dominika Buczak opowiada historię Polski poprzez jedno charakterystyczne warszawskie miejsce – plac Konstytucji, obok Pałacu Kultury i Nauki centralny punkt socrealistycznego planu zabudowy. I taki tytuł – „Plac Konstytucji” – nosiła część pierwsza powieści o mieszkańcach kamienicy, teraz dostajemy część drugą, czyli „Dziewczyny z placu”. Dominika Buczak opowiada historię rodziny Pabisiaków począwszy od stanu wojennego, poprzez rok 1989 i kawiarnię Niespodzianka, aż po współczesne czarne marsze w obronie praw kobiet. Mamy więc splecione losy Mani Pabisiak, jej syna Adama i jego żony Ireny, jej przyjaciółki, i jest jeszcze Siwy, Magda – wszyscy połączeni relacjami rodzinnymi, w których kryje się pewna zagadka.

Dominika Buczak, Dziewczyny z placu, Wielka Litera, Warszawa 2020, s. 302

Polityka 28.2020 (3269) z dnia 07.07.2020; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Historia, kobiety i dekoracje"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Kocham mojego syna, ale nienawidzę zespołu Downa

Czuję się jako obywatel nieistotny. A jako rodzic dziecka z niepełnosprawnością – nieistotny podwójnie – mówi Kobas Laksa, tata ośmioletniego Jonatana.

Mateusz Witczak
08.11.2020