Książki

Chodź, pośpiewamy

Recenzja książki: Johannes Bobrowski, „Młyn Lewina: 34 zdania o moim dziadku”

materiały prasowe
Powieść jest rodzajem ballady, cała przeniknięta jest muzyką.

„Drwęca jest niewielką rzeką w Polsce” – czytamy w powieści niemieckiego pisarza, która rozgrywa się na terenach, gdzie mieszkali Niemcy, Polacy, Żydzi i Cyganie. Najwięcej żyło w tej wiosce Niemców wtedy, czyli w latach 70. XIX w., kiedy rozgrywa się „Młyn Lewina”. Ta powieść ukazała się po polsku w 1967 r. w znakomitym tłumaczeniu Marii Kureckiej i Witolda Wirpszy, a dziś, dzięki wznowieniu, jeszcze wyraźniej widać jej oryginalność. Wnuk opowiada tutaj o swoim niemieckim dziadku, który przed laty zniszczył młyn młodego żydowskiego chłopca Lewina, bo uznał, że to dla niego niebezpieczna konkurencja. A poza tym nie lubił tych wszystkich „Polaczków”, Żydów i Cyganów.

Johannes Bobrowski, Młyn Lewina: 34 zdania o moim dziadku, przeł. Maria Kurecka i Witold Wirpsza, Convivo, Warszawa 2020, s. 294

Polityka 31.2020 (3272) z dnia 28.07.2020; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Chodź, pośpiewamy"

Czytaj także

Społeczeństwo

Homofobusy jeżdżą po polskich miastach. Szokują i wykluczają

Homofobusy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na temat osób LGBT. To akcja Fundacji Pro-Prawo do Życia, która wbrew nazwie odmawia osobom nieheteroseksualnym prawa do wolnego od dyskryminacji życia w Polsce.

Agata Szczerbiak
17.07.2020