Książki

Spotkani w locie

Recenzja książki: David Szalay, „Turbulencje”

materiały prasowe
Autor w swojej książce pokazuje jak wszyscy jesteśmy związani na poziomie globalnym, a zarazem jak nasze relacje stają się coraz bardziej szczątkowe, a nasze egzystencje – samotne.

Nazwisko Szalaya polski czytelnik miał szansę poznać za sprawą tomu „Czym jest człowiek”, przełożonego przez Jędrzeja Polaka. Tamta książka znalazła się na krótkiej liście nominacji do Bookera. Pieczołowicie skonstruowane „Turbulencje” łączy z poprzedniczką wiele powinowactw. Obie książki są kolażem ludzkich historii połączonych motywem ruchu i podróży. Obie też nie są zbiorami opowiadań, lecz spójnymi, niepodzielnymi dziełami. Bohaterowie, którzy wpadają na siebie, przekazują sobie jakby status głównej postaci, na której ogniskuje się narracja. Historia wraz z kolejnymi 12 pasażerami lotów przenosi się z Londynu do Madrytu, by następnie biec w Dakarze i São Paulo, Toronto i Seattle, Hongkongu i Hô-Chi-Minh-Ville, na sam koniec wracając do punktu wyjścia. Powracający u Szalaya motyw ciągłej zmiany miejsca jest zakorzeniony częściowo w jego biografii.

David Szalay, Turbulencje, przeł. Dobromiła Jankowska, Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2020, s. 144

Polityka 31.2020 (3272) z dnia 28.07.2020; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Spotkani w locie"

Czytaj także

Społeczeństwo

Homofobusy jeżdżą po polskich miastach. Szokują i wykluczają

Homofobusy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na temat osób LGBT. To akcja Fundacji Pro-Prawo do Życia, która wbrew nazwie odmawia osobom nieheteroseksualnym prawa do wolnego od dyskryminacji życia w Polsce.

Agata Szczerbiak
17.07.2020