Książki

Ręka pisarki

Recenzja książki: Margaret Atwood, „O pisaniu”

materiały prasowe
Atwood rozprawia się z romantycznym dziedzictwem i z powinnościami pisarzy.

„Każdy może wykopać dziurę na cmentarzu, nie każdy jednak jest grabarzem” – i tak jest z pisaniem według Margaret Atwood. Nie każdy, kto ma temat na jedną książkę, staje się od razu pisarzem. Trzeci tom pięknej, pasiastej serii eseistycznej wydawnictwa Karakter to wykłady, które Atwood wygłosiła w 2000 r. w Cambridge o byciu pisarką, o micie pisarza i o tym, dla kogo się pisze. Atwood przypomina o podwójności pisarza: ten, kto pisze nie jest tą konkretną postacią, która żyje – „gdy pisałam na klawiaturze tamte słowa, nie byłam sobą”. Pisarze to istoty dwoiste, nie można więc poznać autora książki, którą się przeczytało. Atwood w Kanadzie wchodziła w pisarskie życie w latach 50., kiedy role kobiece były jasno określone – kobieta nie mogła być żoną, matką i artystką jednocześnie. Artystka skazana była na marny koniec.

Margaret Atwood, O pisaniu, przeł. Agnieszka Pokojska, Karakter, Kraków 2021, s. 304

Polityka 37.2021 (3329) z dnia 07.09.2021; Afisz. Premiery; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Ręka pisarki"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Szkoła bardzo szkodzi. Uczniom, demokracji, światu

Rozmowa z dr. Mikołajem Marcelą o fatalnych skutkach kultywowania XIX-wiecznej formuły szkoły, wychowywaniu do autorytaryzmu i o tym, jak można to zmienić.

Jacek Żakowski
18.09.2021