Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Obfitość z braku

Recenzja książki: Georges Perec, „Zniknięcia”

materiały prasowe
W tej książce wszystko jest znaczące, a jednocześnie Perec nie jest onieśmielający, tylko przeciwnie, ośmiela, żeby podążać swoimi ścieżkami.

Po 53 latach od premiery głośnego dzieła Georges’a Pereca, powieści bez litery „e”, znaleźli się śmiałkowie, którzy odważyli się przełożyć „Zniknięcia” na język polski. René Koelblen i Stanisław Waszak zajmowali się do tej pory przekładem piosenek i ta umiejętność bardzo przydała im się przy pracy nad „Zniknięciami”, bo piosenka musi trzymać się ścisłych reguł. Perec jako członek grupy OuLiPo, która stosuje rozmaite przymusy i formuły matematyczne, żeby wyzwolić siłę kreacyjną języka, napisał wielowarstwową, wciągającą powieść detektywistyczną, nie używając przy tym najpopularniejszej litery w języku francuskim. Powstała rzecz niezwykła, w której ukryta jest sieć odniesień literackich (każdy rozdział jest napisany stylem innego pisarza), ale również kryje się tu historia największego braku i zniknięcia w życiu autora – stracił oboje rodziców w czasie wojny, matkę wywieziono do Auschwitz.

Georges Perec, Zniknięcia, przeł. René Koelblen i Stanisław Waszak, Wydawnictwo Lokator, Kraków 2022, s. 355

Polityka 50.2022 (3393) z dnia 06.12.2022; Afisz. Premiery; s. 90
Oryginalny tytuł tekstu: "Obfitość z braku"
Reklama