Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Mieszadełko losu

Recenzja książki: Marcin Wicha, „Proste rzeczy”

Marcin Wicha, „Proste rzeczy” Marcin Wicha, „Proste rzeczy” materiały prasowe
Proste rzeczy proste nie są, ale Wicha przygląda im się z zaraźliwą ciekawością

Jak dobrze, że dostajemy kolejne teksty Marcina Wichy, pisarza, który odszedł rok temu, w styczniu 2025 r. „Proste rzeczy” to jego zbiór felietonów, które ukazywały się w Magazynie Świątecznym „Gazety Wyborczej” w latach 2015–18. Teleportujemy się w tamte czasy, odległe i nie, bo różne ciemne chmury już wtedy nad nami wisiały. To przyjemność wędrować po tamtym świecie razem z Wichą, który jest uważnym obserwatorem wszelkich detali architektury, przestrzeni, przedmiotów, a nawet znaków interpunkcyjnych (co wiemy z późniejszych jego książek). Otóż na przykład wykrzyknik – „skromny przodek emoji” – był dawniej oznaką złego stylu i w wielu maszynach do pisania go brakowało. Interesują Wichę projekty przedmiotów błahych: mieszadełko czy plastikowy dziadek do orzechów, pamiątka po designie z lat 90., który się nie przyjął. Potrafi z paczki makulatury odczytać naszą historię ostatnich lat, bo „papier jest najbardziej ludzkim z materiałów.

Marcin Wicha, Proste rzeczy, Agora, Warszawa 2026, s. 296

Polityka 5.2026 (3549) z dnia 27.01.2026; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Mieszadełko losu"
Reklama