Autorka epickiego „Wielkiego kręgu” od czasu do czasu wprawia się też w krótszych formach. „Kowbojskie tango” jest zbiorem opowiadań powstających – o czym dowiadujemy się z finałowych podziękowań – przez całą dekadę i głównie podczas warsztatów pisania. Czuć w książce ten upływ czasu i autorską samoświadomość, nie tyle rosnącą i dojrzewającą, ile meandrującą, bo pisarstwo to sztuka i doskonalenia, i błądzenia. Każdy z tych tekstów mógłby twórczo się rozwinąć w większe opowieści, niektórym to by się nawet przysłużyło, jak choćby przewrotnemu, mrocznemu opowiadaniu „Znajoma z miejsca 10A" o lecącej samolotem gwieździe Hollywood, która szuka własnej drogi w pewnego rodzaju sekcie. Bohaterki noszą zresztą cechy Hadley Baxter z „Wielkiego kręgu”, są gruboskórne i wrażliwe zarazem. Jak kowbojka z tytułowego opowiadania, odporna na uroki sporo od niej starszego właściciela rancza, dobijająca konie w ramach codziennych zadań.
Maggie Shipstead, Kowbojskie tango, przeł. Justyn Hunia, Znak, Kraków 2026, s. 352